Volkswagen Passat – kupno auta

0głosy

Nieudana próba kupna Vectry GTS spowodowała, że dalsze poszukiwania kontynuowaliśmy tak jak pisałem w poprzednim artykule, w pobliżu miejsca siedziby firmy. Pojechaliśmy więc do miejscowości położonej o 25 km od Białegostoku. W ogłoszeniu o sprzedaży także i tutaj było auto bezwypadkowe, zadbane, z bogatym wyposażeniem. Jako że pierwsi przyjechaliśmy w umówione miejsce w docelowej miejscowości, musieliśmy troszeńkę poczekać na naszego ewentualnego kontrahenta.

 

 

    

 

 

Po kilku minutach oczekiwania podjechało auto, które odpowiadało opisom w ogłoszeniu. Obiektem zainteresowań naszych był Volkswagen Passat z 2004 roku napędzany silnikiem diesla o mocy 101 KM, z przebiegiem licznikowym 137 000 km. Sprzedający zapewniał że przebieg jest autentyczny i auto jest od pierwszego właściciela z Holandii. Dokumentów świadczących o serwisowaniu i dokonywanych przeglądach jednak nie posiadał. Faktycznie tył tego Passata nie nosił znamion ingerencji blacharza ani lakiernika, ale o przodzie tego powiedzieć nie można. Ogólnie, mimo że maska była zmieniona i błotniki posiadały znamiona podwójnego lakierowania, to wygląd zewnętrzny auta sprawiał dobre wrażenie. Lakier był naniesiony profesjonalnie i gołym okiem nie dało się zauważyć lakierowania poza fabryką. Dopiero użycie cyfrowego miernika grubości powłoki lakierniczej pozwoliła zauważyć lakierniczą ingerencję poza fabryką.

    

Bogate wyposażenie jak i ładnie wyglądające wnętrze zachęciły nas do odbycia jazdy próbnej tym autem. Zachowanie auta na drodze również sprawiało dobre wrażenie. Z zawieszenia nie dochodziły żadne odgłosy świadczące o nadmiernym zużyciu elementów zawieszenia, wymagającym ingerencji mechanika. Stukonny silnik diesla sprawiał wrażenie jakby miał ich co najmniej o 10 więcej. Ładnie wchodził na obroty i nabierał szybko prędkości. Jasne, schludnie utrzymane wnętrze nie wydawało żadnych niepotrzebnych trzasków i dźwięków. Byłem skłonny do rozmów powodujących sfinalizowanie transakcji kupna. Mojej propozycji w wysokości 25 000 zł sprzedający nie zaakceptował i zaproponował sprzedaż za 26 000 zł na Holendra, czyli wszelkie opłaty łącznie z akcyzą miały być po stronie kupującego. Możliwe, że dalsze negocjacje pozwoliłyby na obniżenie ceny zaproponowanej przez sprzedającego o kolejne 500 zł. Jednak mój współtowarzysz, który miał jeździć tym autem po zakupie nie był zainteresowany nim, więc pożegnaliśmy się mówiąc, że musimy się zastanowić. Możliwe że mając dwadzieścia kilka lat również chciałbym jeździć autem o większej mocy. Wracając do firmy zastanawialiśmy się nad wyborem kolejnego auta śledząc oferty, których mój młodszy kolega przygotował sporo. Wybór padł na sprawdzenie ofert sprzedaży w regionach znajdujących się w środkowej i zachodniej Polsce. Jednak o podróży i próbie kupna auta napiszę w kolejnym artykule.

Oceń artykuł
Ocena 0

Galeria artykułu

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź