Samodzielna diagnostyka BMW E-39
W 2005 roku, gdy kupiłem moje pierwsze BMW słyszałem wiele opinii na temat kosztów eksploatacji tych samochodów. Słynne „Będziesz Miał Wydatki” dzwoniło mi w uszach raz po raz, ale mimo to postanowiłem spróbować. Pierwsze miesiące użytkowania E-39 2.5 tds okazały się całkiem łaskawe dla mojej kieszeni nie drenując jej szczególnie mocno (wydatki były raczej standardowe typu olej, filtry, klocki). To co zaczęło mnie trochę denerwować to, typowy dla BMW, problem z czujnikiem sygnalizującym obecność pasażera. Usterka ta była o tyle uciążliwa, że od czasu do czasu powodowała zapalenie się kontrolki poduszki powietrznej, a to wymuszało na mnie wizytę w serwisie. Każde odwiedziny oznaczały 50zł (w serwisie nieautoryzowanym), za samo skasowanie sygnalizacji błędu. Po wykasowaniu był spokój przez 2 – 3 miesiące, a później problem się odnawiał. Z czasem okresy pomiędzy odwiedzinami u elektryka były coraz krótsze. Zacząłem się więc zastanawiać jak zaradzić problemowi, albo chociaż nie narażać się na konieczność wydatkowania kilkudziesięciu zł za błahe podłączenie samochodu pod komputer. Moją uwagę zwróciły oferowane w internecie amatorskie interfejsy diagnostyczne (w cenach 200 - 300zł). Oferta była dość bogata, więc po niezbyt długich poszukiwaniach wybrałem sprzęt pozwalający na diagnozowanie zarówno samochodów marki BMW, grupy Volkswagena i Audi oraz Opli (mój syn jeździł wówczas Oplem Vectrą). Do sprzętu trzeba oczywiście dokupić program pozwalający na przeprowadzanie diagnozy (w moim przypadku był to Carsoft 6.1.4 dla BMW i Opel Tech dla Opla).
Przykładowe sprawdzenie sprawności układów elektroniki samochodu wymaga:
- komputera z interfejsem COM/USB (jeżeli mamy tylko interfejs USB, jak na załączonych zdjęciach, należy zaopatrzyć się w przejściówkę);
- interfejsu diagnostycznego (ja dysponuję interfejsem firmy Viaken) z kablami przystosowanymi do danego rodzaju samochodu (wtyk itd., jeżeli nie dysponujemy wtykiem pasującym do gniazda w naszym aucie, możemy posłużyć się przewodem z pinami – przykładowe podłączenie jest na zdjęciach).
Podłączając sprzęt do samochodu należy upewnić się, że wszystkie wtyki zostały solidnie wciśnięte w odpowiednie miejsca. Warto także sprawdzić konfigurację używanego programu (wybrać odpowiedni port COM). Jeżeli wszystko jest na miejscu, możemy włączyć zapłon i zacząć sczytywać dane ze sterowników samochodu. Dzięki temu dowiemy się co niedomaga w naszym pojeździe (niektóre programy prezentują dość dokładny opis, inne jedynie kody błędów). Będziemy też mogli skasować wykryte błędy, zweryfikować przebieg, skasować inspekcję oleju itp..
Korzystanie z tych dość amatorskich urządzeń pozwala zaoszczędzić całkiem sporo pieniędzy . Dzięki interfejsowi udało mi się między innymi:
- odnaleźć i usunąć usterkę wywoływaną przez czujniki położenia wału korbowego i wałka rozrządu w Oplu (wymagało to odrobiny gimnastyki nad słownikiem języka węgierskiego),
- naprawić matę sprawdzającą obecność pasażera w BMW,
- zlokalizować i naprawić uszkodzony czujnik ABS-u,
- dokonywać okresowych przeglądów bez potrzeby odwiedzania mechaników/serwisantów.
Moim zdaniem interfejs jaki opisałem jest nieodzowną rzeczą dla mechaników amatorów. Dzięki niemu można niewielkim kosztem uzyskać dostęp do informacji będących dotychczas w zasięgu tylko elektroników samochodowych.
- 2248 odsłon










Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź