Opinia o eksploatacji samochodu BMW 525 tds
Jak wspomniałem we wcześniejszym artykule wszedłem w posiadanie tego samochodu w 2005 roku. Auto miało 100% oryginalny lakier i żadnych przejść powypadkowych. Przebieg licznikowy 142 000km nie do końca był mi wiarygodny, ale ze względu na bezwypadkową przeszłość zdecydowałem się na kupno. W tym czasie zapłaciłem około 3 000 - 4 000 zł mniej od podobnych wiekowo, ale będących po przejściach blacharsko-lakierniczych egzemplarzy BMW serii E-39 dostępnych na rynku aut używanych. Już od pierwszych przejechanych kilometrów co raz bardziej przekonywałem się do tego samochodu.
Pomimo że plusów przemawiających za tym autem, moim zdaniem było więcej niż minusów, to jednak nie wszystko było cacy. Na początku musiałem wymienić filtry i olej oraz kupić komplet opon z alufelgami, ponieważ założone były zimówki na czarnych felgach. Następnym wydatkiem była wymiana łączników przedniego i tylnego stabilizatora. W sumie kosztowało mnie to około 2 000 zł. Rekompensatą za poniesione koszty było zadowolenie i satysfakcja jakie sprawiał każdy przejechany kilometr. Po około 9-cio miesięcznej eksploatacji tego samochodu, musiałem wymienić tuleje metalowo-gumowe mocujące wózek tylnego zawieszenia do nadwozia. Koszt zakupu też był niebagatelny – 720 zł. Zamienników w tym czasie do wersji kombi bowiem jeszcze nie było (nie wiem czy są teraz, nie sprawdzałem bo jak dotychczas potrzeba kolejnej wymiany nie zaistniała). Eksploatacja w okresie zimowym też przyniosła dodatkowy wydatek, gdyż pod koniec kwietnia 2006 roku zmuszony byłem do wymiany przednich amortyzatorów. Według technologii autoryzowanego serwisu, wymiana tulei wymaga demontażu tylnego zawieszenia. Koszt tej usługi - bez materiałów- wyniósłby 800 do 1000 zł, a u mechanika nieautoryzowanego 450-600 zł. Ja zrobiłem to sam pracując w garażu ok. 6 godzin. W sumie tuleje i amortyzatory kosztowały mnie 1 500 zł. W międzyczasie wymieniłem klocki hamulcowe kół przednich i tylnych oraz tylne tarcze hamulcowe. To dało kolejny wydatek rzędu 600-700 zł na same materiały bez wymiany, której dokonałem sam.
Oczywiście każdego roku wymieniałem filtry i olej. Tak się składało że mój roczny przebieg rzędu 17 000-18 000 km pokrywał się ze wskazaniami komputera pokładowego nakazującego wymianę oleju i dokonania przeglądu. Na początku wymian oleju i filtrów dokonywałem u mechanika nieautoryzowanego, ale specjalizującego się w marce BMW. Jednak po drugiej wymianie zauważyłem po jakimś okresie użytkowania plamę oleju na posadzce pod silnikiem, więc postanowiłem sprawdzić co się dzieje. Okazało się że mechanik dokonujący wymiany przekręcił gwint korka spustowego oleju. Całe szczęście, że zauważyłem tą plamę i sprawdziłem, bo korek trzymał się na jednej nitce gwintu. Wyobrażam sobie co stałoby się z silnikiem, gdyby ten korek wypadł z gniazda w czasie jazdy z dużą prędkością - silnik do wymiany. Od tego czasu wymiany oleju i filtrów dokonuję sam, a inspekcję kasuję amatorskim interfejsem. Interfejs przydał mi się także do zdiagnozowania i usunięcia usterki maty zajęcia siedzenia pasażera. Zanim go kupiłem to płaciłem elektrykowi po 50 zł za kasowanie sygnalizacji błędu układu poduszek powietrznych.
Podsumowując okres eksploatacji 525 tds przeze mnie mogę stwierdzić, że byłem zadowolony z tego auta. Czytając fora dotyczące eksploatacji BMW w wielu komentarzach spotkałem się z narzekaniem na duże zużycie paliwa. W przypadku mojego tds-a średnie ogólne wahało się w granicach od 7,3 do 7,8 l/100 km. Odczytywałem go raz w roku przy dokonywaniu wymian olejów i filtrów podczas kasowania inspekcji serwisowej za pomocą interfejsu. Czyli krótko mówiąc, średnie zużycie paliwa rocznej eksploatacji auta. Próbowałem także sprawdzać na krótszych przebiegach i w zależności od sposobu jazdy oraz miejsca użytkowania - wahało się ono od 6,1 do 11,5 l /100 km. Najniższy wynik udało mi się uzyskać podczas wyjazdu w góry, na której to trasie w przeciągu 6 dni przejechałem 1800 km, a na zbiorniku udało mi się przejechać 1120 km. Najwyższe zużycie jest wynikiem jazdy tylko po mieście na bardzo krótkich odcinkach, czyli w większości na zimnym silniku. Jeżeli jeździ się z prędkościami w granicach 140 – 150 km/h zużycie rośnie, nawet w trasie do 8 - 9 l/100 km. Podczas spokojnej jazdy rzędu 120-140 na godzinę nie zachodziła potrzeba dolewania oleju pomiędzy wymianami. Na przejechane w moich rękach ponad 50 000 km, dolałem niecałe 2 litry oleju silnikowego. Zawsze dolewkę musiałem robić po przejechaniu się autostradami, gdzie pozwalałem sobie na podróże pod 200 km/h. Nie znaczy tojednak, że natychmiast, ale po powrocie widać było ubytek oleju na bagnecie, chociaż poziom nie przekraczał minimalnego zakresu. W końcowym okresie eksploatacji tego samochodu poniosłem koszty wymiany dwóch świec żarowych i żarówki świateł mijania.
Analizując ponad 3-letni okres użytkowania 525 tds stwierdzam jednoznacznie, że koszty związane z utrzymaniem tego samochodu nie są małe, ale należy wziąć pod uwagę, iż jest to samochód klasy wyższej i obojętnie jaka marka by nie była, nie da się porównać tych kosztów do kosztów jakie ponosi eksploatujący małolitrażowe samochody klasy miejskiej, czy nawet kompakt. Za wygodę i uśmiech na twarzy podczas jazdy, trzeba trochę więcej zapłacić. Oprócz przyjemności z jazdy, BMW w swoich samochodach dodaje bardzo dobre materiały. Dwunastoletni egzemplarz na dzień dzisiejszy z przebiegiem około 300 000 km (stan licznikowy 200 000 z ułamkiem, ale sporo wskazuje, że może mieć więcej) posiada ładną jasną tapicerkę, bez przetarć i wgnieceń i w dalszym ciągu pozwala nowemu użytkownikowi cieszyć się jazdą.
Zacząłem przygodę z BMW od tds-a, ale spoglądałem zawsze w stronę 3-litrowego diesla z CR. Eksploatowane przez ponad 3-letni okres BMW urzekło mnie i postanowiłem, że kolejnym autem będzie także BMW, ale w silniku 3-litrowym. I tak też się stało - w 2008 roku kupiłem 530 d z 2003 roku. Opinia z eksploatacji tego samochodu w jednym z poprzednich artykułów.
- 1133 odsłony











Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź