Opinia o eksploatacji BMW e36
Od najmłodszych lat jestem wielkim wielbicielem samochodów marki BMW. Ze względu na cenę przez długi okres czasu nie były one w zasięgu mojego portfela. Takie auta mogłem oglądać na stronach kolorowych motoryzacyjnych pism, bądź u zamożniejszych kolegów. Sam zaś poruszałem się dziełami rąk polskich inżynierów (maluch, później polonez). Zakup mojej pierwszej BM-ki był dość niespodziewany.
Było to w 2004 roku. Poszukiwałem auta, które zastąpiłoby mi ówczesnego Poloneza. Miał być ~ opel vectra 2.0 najlepiej z gazem z roku 97-98, a wyszło BMW e36 325 TD z 93 roku. Razem z osobą mającą duże doświadczenie w zakupie aut pojechaliśmy na giełdę w Słomczynie. Masa samochodów różnej maści, a mojej Vectry 2.0 nie ma. Było parę egzemplarzy, tylko że 1.6, a taki motor mi nie odpowiadał. Po kilku godzinach w upalny dzień, kręcąc się od auta do auta, zauważyliśmy ładnie utrzymany model BMW e36 koloru czarnego na pięknych i szerokich kołach. Licznik wskazywał 210 tyś km (bez książki serwisowej). Trochę to mnie martwiło, ale auto prowadziło się bardzo poprawnie i ta praca 6 cylindrowego silnika - coś pięknego. Pierwsze wrażenie było pozytywne, więc przystąpiliśmy do dokładnych oględzin. Sprawdziliśmy wszystko co się dało, łącznie z pomiarem grubości powłoki lakierniczej (miernik wykazał parę miejsc gdzie auto było poprawiane, ale i tak wyglądało pięknie jak na swój wiek). W tym momencie wiedziałem już, że to BMW będzie moje. Przystąpiliśmy do negocjacji i po ustaleniu ostatecznej ceny wzięliśmy się za podpisywanie papierów. Sprzedający zaproponował nam zakup auta przez znajomy mu komis oddalony od Słomczyna około 150 km. Przystaliśmy na propozycję i ruszyliśmy w drogę. Po paru godzinach stałem się właścicielem pierwszej w moim życiu BM-ki. Warto wspomnieć, że z transakcją przez komis wyszła lipa. Po 2 latach, w dniu kiedy miałem sprzedać to auto dostałem wezwanie do urzędu skarbowego dotyczące zakupu tegoż auta – i wtedy myślę sobie – kradzione !! Na miejscu okazało się ze auto jest legalne tylko komis kręcił coś na boku.
Eksploatacja nabytego auta przebiegała dość bezstresowo. Przez okres 2 lat stan licznika zwiększył się do 309 tyś km. W tym czasie auto sprawowało się dobrze. Oczywiście przy tak wiekowym samochodzie należy się liczyć z koniecznością mniejszych lub większych napraw. W przypadku tego egzemplarza wymianie trzeba było poddać parę rzeczy takich jak klocki hamulcowe, wycieraczki, szczotki rozrusznika, końcowy tłumik, akumulator, świece żarowe, przednie zawieszenie i tylną sprężynę zawieszenia – na naszych dziurawych drogach to standard. Całe szczęście, że interesuje mnie mechanika pojazdowa i lubię się przy samochodach grzebać, więc większość napraw dokonywałem sam w zaciszu garażu.
Jednym z poważniejszych problemów, z jakim sam nie byłem w stanie sobie poradzić, było zerwanie klinka na wale korbowym, który wraz z kołem zębatym napędzał pompę olejową silnika. Całe szczęście że od razu po zapaleniu się kontrolki ciśnienia oleju wyłączyłem silnik – mogło dojść do zatarcia silnika. Samochód spędził w warsztacie około 2 tygodni i teraz wiem że jest to droga naprawa. Koszt klina to około 2 zł a koszt naprawy około 1200 zł. Drugą z poważniejszych napraw było urwanie / wyrwanie z nadwozia jednego z czterech punktów mocowania tylnego zawieszenia. Z tego co wiem, jest to przypadłość modeli ``3``. Także ta naprawa była kosztowna i wymagała opuszczenia całego tylnego zawieszenia, a także wyprucia całej tapicerki z tylnej części nadwozia. Mój zaprzyjaźniony mechanik uwiną się z tym w bardzo szybkim czasie.
Usterki wymienionych podzespołów wynikały ze standardowego zużycia. Poza tym, na własne życzenie miałem jeszcze inną, dużo większą naprawę. Zimą, gdy napadało dużo śniegu, wracając do domu wprowadziłem samochód w poślizg – tak dla zabawy. Moja kontrola nad zachowaniem pojazdu trwała dość krótko. Autem parokrotnie rzuciło to w lewo to w prawo, aż w końcu sam się pogubiłem i nie wiedziałem, w którą stronę kontrować (auto nie posiadało żadnych systemów typu DSC). Samochód wykonał klasycznego bąka i wylądował w rowie. Całe szczęście, że rów nie był wybetonowany. I tak musiałem dokonać wymiany podzespołów tylnego zawieszenia: amortyzatora, wahacza i łożyska kół.
Po dwóch latach eksploatacji przyszedł czas na zmianę starego BMW na nowszy model tej samej marki . Stara e36 została sprzedana do tej samej miejscowości skąd pochodzę i porusza się na tych samych nr. rejestracyjnych. Podczas rozmów z obecnym właścicielem dowiedziałem się, iż auto ma około 360 tyś. km i z napraw dokonano regeneracji pompy wtryskowej gdyż auto na wolnych obrotach dostawało dziwnych zachowań – właściciel opisał to jako czkawka.
Wspomnianym autem przejechałem około 100 tyś. km i uważam, że model E36 to udane i piękne auto. Jest ono godne polecenia młodym kierowcom. Pamiętajmy tylko, aby przed zakupem dokładnie sprawdzić samochód. Warto się upewnić, czy auto jest legalne i czy ma bezwypadkową historię. Nie bez znaczenia jest też sprawdzenie stanu technicznego. Auta te jeżdżą i wyglądają agresywnie więc myślę, że w większości przypadków tak też są traktowane.
- 275 odsłon












Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź