Opel Vectra kombi – realia sprzedaży i kupna

0głosy

Kupując Mondeo namierzyliśmy dobrze wyglądająca Vectrę z 2007 roku z licznikowym przebiegiem 156 000 km. W ogłoszeniu o sprzedaży sprzedający zapewniał o oryginalności przebiegu i dokonanym przeglądzie z wymianą rozrządu przy 148 000 km. Jako, że stan auta i praca silnika wzbudzały zaufanie, więc zainteresowałem się tym autem i po powrocie do domu poleciłem tą Vectrę znajomemu. Telefoniczne rozmowy mego znajomego ze sprzedającym doprowadziły do wstępnej umowy zawartej poprzez telefon, o przeprowadzeniu transakcji kupna za 40 000 zł.

    

Warunkiem doprowadzenia do realizacji transakcji było wpłacenie zaliczki na poczet kupna . Na taki warunek przystał kupujący, lecz zastrzegł sobie by samochód był sprzedawany przez firmę zarejestrowaną na sprzedającego. Nie do końca to odpowiadało sprzedającemu, ale w końcu jednak zgodził się na takie rozwiązanie, chociaż dość długo opierał się takim sugestiom proponując kupno tego auta na Niemca. Ponieważ załatwienie formalności związanych z przygotowaniem samochodu do akcyzy wymagało kilku dni, na wyjazd po zaliczkowany samochód wstępnie umówiono się na sobotę przed świętami. Do wyjazdu i transakcji jednak nie doszło, gdyż sprzedający nie dotrzymał umowy związanej ze sprzedażą samochodu poprzez własną firmę zajmującą się sprowadzaniem i sprzedażą aut bezwypadkowych z Niemiec.

    

Auto zostało akcyzowane na „kolegę” (według kupującego na słupa). Kupujący nie zaakceptował takiego rozwiązania i nie pojechał po ten samochód.

    

Smaczku sprawie dodaje fakt, że oglądając auto mam w zwyczaju robić zdjęcia i na jednym z nich był widoczny dokument dokonania przeglądu przez niemiecki autoryzowany serwis Opla przy przebiegu 145 000 km. W dokumencie tym jasno widniały: wymiana na nowe oleju i filtrów powietrza, paliwa i oleju oraz sprawdzenie paska rozrządu i świec żarowych. Niezgodność pomiędzy tym dokumentem, a informacjami jakie ukazały się w ogłoszeniu o sprzedaży tego auta, potwierdzonymi zresztą telefonicznie słowami sprzedającego, że nie posiada książki serwisowej, a potwierdzeniem wymiany rozrządu jest wklejka informująca, iż dokonano tego przy przebiegu 148 000 km. Te fakty nie spodobały się kupującemu i postanowił nie realizować transakcji domagając się zwrotu wpłaconej zaliczki. Patrząc z boku na zaistniałą sytuację również nie podjąłbym ryzyka kupna tego auta ze względu braku możliwości dochodzenia swych praw w przypadku zerwania paska, który miał być wymieniony ale wiele wskazuje, że tylko był sprawdzony. Nie wierzę w teorię, że w dokonanym przeglądzie po przebiegu 145 000 km gdzie został tylko sprawdzony pasek rozrządu, autoryzowany serwis nie ocenił właściwie stanu rozrządu i po przejechaniu 3 000 km nagle zaistniała konieczność wymiany. Coś tu nie gra – albo – pasek zerwał się i zrobił spustoszenie w silniku i to pobieżnie zostało usunięte, lub by trochę zyskać na cenie, w informacjach o sprzedaży sprzedający podpierał się wklejką o wymianie rozrządu, która nie została dokonana.

  

W przypadku kupna auta od zarejestrowanego podmiotu gospodarczego zajmującego się sprzedażą aut, można dochodzić swoich racji na drodze sądowej z racji niezgodności ujętych w informacjach ogłoszeniowych sprzedawanego pojazdu ze stanem faktycznym, to przy kupnie na tzw. słupa, takich możliwości nie ma.

Takie oto realia obowiązują na naszym rynku w handlu używanymi autami.

Oceń artykuł
Ocena 0

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź