Nowy Opel Meriva
Weź świat w objęcia!-takim sloganem reklamowym Opel promuje nowego miniwana zbudowanego na podwoziu Astry III generacji. Podejrzewam, że sporo kasy Opel wydał na reklamę w mediach, zaangażował też duże grono pracowników do napisania i wysłania zaproszeń do firm i osób prywatnych będących posiadaczami aut Opla na „Otwarte Drzwi Opla” w dniach 10-12 września 2010 roku. Z dotychczasowych odwiedzin „dni otwartych” innych marek nie zauważyłem istotnych różnic w prezentacji promowanych aut w te, wyjątkowe jakoby dni w stosunku do codziennych prezentacji. Tak też było i w tym przypadku.
Otrzymałem zaproszenie adresowane na firmę „na Wielką Premierę Nowego Opla Meriva” od lokalnego dealera Opla. Postanowiłem pojechać, tym bardziej, że w rodzinie jest planowany zakup samochodu osobowego. Czy to ma być Meriva tego jeszcze nie wiemy. Zebraliśmy się więc - i w drogę do salonu Opla. Po dojechaniu na miejsce spotkało nas lekkie rozczarowanie. Drzwi bowiem, naszym zdaniem, nie otworzono na oścież tylko lekko uchylono.
Meriva niczym panna młoda, stała w salonie na dywanie. Można było się do niej przymierzyć, obejrzeć ze wszystkich stron oraz uzyskać niezbędne, rzeczowe informacje od pracowników salonu. Pracownicy chętnie opowiadali o nowinkach technicznych zastosowanych w tym modelu. Dało się zauważyć dobre przygotowanie merytoryczne handlowców. Na zadawane pytania potrafili opowiadać z pasją oraz dużą wiedzą nie tylko o Merivie, ale także o innych modelach tej marki. Przyjemnie było słuchać technicznych wywodów i wyjaśnień dotyczących zastosowanych rozwiązań.
My jednak z niecierpliwością czekaliśmy na praktyczną prezentację i pokaz zachowania się auta w warunkach drogowych. Niestety, spotkało nas rozczarowanie. Okazało się bowiem, że żadnej Merivy, którą można byłoby odbyć jazdę próbną nie było. A szkoda...
Jak na wstępie wspomniałem o planowanym zakupie auta, osoba kupująca nie ma jeszcze do końca sprecyzowanej decyzji co do marki i modelu. Oglądając więc w salonie Opla także inne modele, przypadła nam do gustu Insignia z dwulitrowym silnikiem diesla i mocy 163 KM. Po obejrzeniu tego auta zapytaliśmy o możliwość przejechania się takim modelem. Ku naszemu zdziwieniu - mimo „otwartych drzwi dla Merivy”, która nie miała podstawionego egzemplarza do jazd próbnych - Insignia była dostępna i to w takim samym silniku jaki był na wystawie w salonie. Sympatyczny Pan sprzedawca udostępnił nam ten egzemplarz do odbycia jazdy próbnej po ulicach miasta.
Po przejechaniu się tym modelem odnieśliśmy pozytywne wrażenia. Auto poruszało się przewidywalnie z charakterystycznym dźwiękiem diesla. Po kilkunastu minutach jazdy dźwięk silnika stawał się cichszy i przyjemniejszy dla ucha, chociaż rodowód silnika można było poznać po gwałtowniejszym naciśnięciu pedału gazu. Zawieszenie cicho i w miarę komfortowo wybierało uliczne zagłębienia i nierówności. Po odbyciu jazdy próbnej nie zdecydowaliśmy się na kupno. Decyzję tę odłożyliśmy na później, gdyż planujemy dokładniejsze zapoznanie się z ofertami innych marek. Oceniając Insignię można śmiało powiedzieć, że jest to dopracowany i w tym silniku, dynamiczny samochód.
Powinien być również oszczędny, ale oszczędność można określić po kilku latach użytkowania. Jedną z ważniejszych pozycji w zakupie auta jest cena za jaką można go nabyć i tutaj cena takiego modelu w mocnym silniku diesla zdecydowanie przekracza 100 000 zł. A to koszt dosyć wysoki...
- 173 odsłony

























Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź