Koszty i wydatki związane z posiadaniem auta.

0głosy

Eksploatacja i korzystanie z wygód jakie daje samochód zawsze niesie ze sobą mniejsze lub większe wydatki związane z utrzymaniem samochodu. Największym wydatkiem na utrzymanie auta jest zakup paliwa. Mając na uwadze dane o zużyciu paliwa jakie są podawane przez producentów, postanowiłem sprawdzić to nie na podstawie wskazań komputera pokładowego, ale na podstawie wlanych litrów do zbiornika paliwa i faktycznie przejechanych kilometrów. Swoje pomiary rozpocząłem od tankowania 13.01.2010 roku po napełnieniu zbiornika do pełna i zapisaniu stanu licznika. Pierwsze podsumowanie kosztów zużytego paliwa postanowiłem zrobić 30 lipca 2010 r. po kolejnym tankowaniu do pełna. Przez okres 6 i pół miesiąca eksploatacji w zimie, wiosną i latem przejechałem 6970 km i zużyłem 651,11 litrów oleju napędowego za które zapłaciłem 2973 zł 50 groszy. Po przeliczeniu wyszło mi, że średnie zużycie na tym dystansie wyniosło 9,341/100 km. Nie jest to niskie zużycie biorąc pod uwagę dane podawane przez producenta w instrukcji obsługi (średnie 8,5). Mając na uwadze masę i gabaryty samochodu oraz szerokość opon na jakich ten samochód jeździ (235 latem 225 zimą) a także pojemność i moc silnika (3 litry 193 KM), zużycie jest na akceptowalnym poziomie. Nadmieniam, iż moc z silnika na koła przekazuje przekładnia automatyczna z możliwością sekwencyjnej zmiany biegów, z której nigdy nie korzystam (chyba że chcę pokazać pasażerowi jak to działa, w innych okolicznościach nie używam). Jak ma być wygodnie i komfortowo, to w pełnej krasie i nie ma co mielić drążkiem zmiany biegów - takie jest moje zdanie.

    

   Wracając do zużycia podawanego przez producentów i rzeczywistego (tj. całkowitej ilości paliwa jaka jest zużywana przez auto w określonym czasie eksploatacji), to różnice są ogromne i zawsze na niekorzyść tego drugiego. W tym okresie auto często pracuje na zimnym silniku, przejeżdża krótkie odcinki drogi rzędu kilkaset metrów do kilku kilometrów, częsty rozruch, praca silnika na postoju, praca silnika z włączoną klimatyzacją, ogrzewanie wnętrza zimą podczas postoju itp.. Tak więc rzeczywiste zużycie znacznie odbiega od zużycia jakimi nas raczą producenci aut, testujący na hamowniach w warunkach idealnych, niemożliwych do uzyskania w codziennej eksploatacji. Właściwym pomiarem do określenia średniego zużycia jest stosunek zużytego paliwa w stosunku do przejechanej drogi w określonym czasie. Najlepiej byłoby aby ten okres zawierał wszystkie pory roku. Wówczas to mamy naturalne warunki drogowe i pogodowe w jakich eksploatujemy nasze auta. Moim zdaniem najwłaściwszym z testów określającym średnie zużycie paliwa na przejechanie 100 km są testy długodystansowe (najlepiej na dystansie 100 000 km) przeprowadzane przez redakcje czasopism motoryzacyjnych.

Z ostatnio przeprowadzonego przez Auto Świat (nr 33 z 9.08.2010) testu Fiata 500 napędzanego benzynowym silnikiem 1,4 o mocy 100 KM, zużycie na odcinku testowym na początku testu przy przebiegu 4009 km wyniosło 6,3 l/100 km, pod koniec testu przy przebiegu 100 000 km już 6,9 l/100 km. Natomiast na przejechanie 100 221 km to małe autko potrzebowało aż 7 882 litry benzyny. Zużycie na odcinku testowym w stosunku do zużycia (6,3) podawanego w folderach reklamowych Fiata, nie różni się wcale od zużycia na odcinku testowym AŚ na początku testu. Natomiast faktyczne zużycie rzędu 7,865 l/100 km daje różnicę 1,565 litra w zużyciu na każde 100 km przejechanej w tym czasie drogi.

  Akurat w tym miejscu nie to było moim celem, aby pokazać jak dużo pali Fiat 500 tylko wskazanie na realne zużycie paliwa w trakcie eksploatacji całościowej, a nie uzyskane na odcinkach testowych i podawane do wiadomości potencjalnym klientom w folderach reklamowych.

  

Wracając do kosztów poniesionych przeze mnie w okresie wykazanym powyżej to wymiana oleju i filtrów dokonana poza autoryzowanym serwisem kosztowała mnie 480 zł (olej Castrol Edge 5W 30 – 6,5 litra, filtry powietrza i oleju zamienniki Boscha). Wymiany dokonałem, mimo że wskaźnik inspekcji olejowej świecił jeszcze trzema diodami. Zasugerowałem się zaleceniami większości serwisów motoryzacyjnych: przejechanie określonej ilości kilometrów lub rok czasu. U mnie pierwszym było to drugie. Tak zwane koszty eksploatacyjne były powiększone o kupno zapachów do wnętrza auta oraz płynów do spryskiwaczy szyb. Jak dotychczas auto sprawuje się bezproblemowo i od czasu wymiany reflektorowych żarówek ksenonowych nie poniosłem żadnych kosztów od wyżej tu wymienionych. Nawiązując do wspomnianych powyżej ksenonów problem z zapaleniem się 2 żarówek naraz nadal istnieje tak jak pisałem, w którymś z poprzednich artykułów. Jeżeli jest ciepło lub nie wystygły jeszcze lampy po wyłączeniu na jakiś czas, zapalają się obydwie naraz, natomiast przy zimnych muszę wyłączyć światła na kilkanaście sekund i po ponownym włączeniu problem znika. W połowie września poniosłem dodatkowy koszt związany z ubezpieczeniem auta i uszczupliłem swój portfel o kolejne 1 500 zł. Takie są realia jazdy samochodem, ale wyrzec się tego nie sposób, gdyż posiadanie auta bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie w obecnej rzeczywistości mobilnego świata.

Oceń artykuł
Ocena 0

Galeria artykułu

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź