Ford Mondeo – skuteczny zakup auta
Jak już opisywałem w poprzednich artykułach, dwa nieudane podejścia do kupna samochodu klasy średniej na lokalnym rynku motoryzacyjnym sprawiły, że wybraliśmy się na zakupy w dłuższą podróż. Zaplanowany poprzedniego dnia, podczas powrotu do zakładu (po nieudanej próbie kupna Volkswagena Passata), wyjazd do Malborka nie doszedł do skutku. Powodem były nowe ogłoszenia jakie ukazały się wieczorem i wszystko wskazywało, że oferta jest lepsza od tej z Malborka, gdzie był do kupna również Passat z 2004 roku. Wyjeżdżając z domu o godz 3.45 nie wiedziałem o zmianie planowanej trasy w poszukiwaniu właściwego auta. Będąc o 4.30 w Białymstoku dowiedziałem się, że mój młody kolega znalazł auto w Namysłowie w województwie dolnośląskim. Miała to być Vectra z 2006 roku w idealnym stanie. Jako że była już późna pora gdy zostało znalezione to ogłoszenie, nie było możliwości dokonania jakichkolwiek uzgodnień ze sprzedającym. Jechaliśmy więc do Namysłowa trochę w ciemno. O tej porze ruch na drogach nie był duży więc jechało się nam dobrze i miarę szybko pokonaliśmy drogę do Warszawy. W Warszawie byliśmy kilkanaście minut po 6, ale ruch był już w miarę intensywny i przejazd przez Warszawę zajął nam trochę czasu (około 50 minut). Po godzinie 8-mej postanowiliśmy się skontaktować ze sprzedającym z Namysłowa by mieć pewność, że upatrzone auto jeszcze na nas czeka. I tu pierwsze rozczarowanie, Vectry już nie było. Właściciel sprzedał ją poprzedniego dnia. Zostało nam obdzwonić sprzedających z posiadanych ofert, będących w pobliżu naszego obecnego miejsca pobytu. Tak też zrobiliśmy.
Zadzwoniliśmy w kilka miejsc, między innymi do właściciela Forda opisanego w tytule. Informacje podane przez rozmówcę nie do końca nas przekonały i nie zdecydowaliśmy się na podróż w stronę zachodniej granicy, aż za Wrocław. Zainteresowała nas jednak oferta Forda Mondeo będącego w Płocku. Obraliśmy więc właściwy kierunek i po dwóch godzinach dojechaliśmy do komisu, gdzie stało Mondeo z 2003 roku z przebiegiem około 170 000 km z dwulitrowym 130 konnym silnikiem diesla TDCi. Wygląd zewnętrzny jak i ładne wnętrze zachęcały do kupna, jednak hałas jaki wydobywał się spod maski w czasie pracy silnika sugerował dodatkowe wydatki zaraz po zakupie. Mimo, że ów hałas ustępował zaraz po naciśnięciu sprzęgła, nas to nie uspokoiło. Nie oferując żadnej ceny za to auto postanowiliśmy szukać dalej.
Skontaktowaliśmy się ponownie z właścicielem Forda w dolnośląskim województwie i obraliśmy kierunek na Wrocław. Po czterech godzinach jazdy bez jakichkolwiek atrakcji dojechaliśmy do celu. To co zobaczyliśmy na miejscu, mile nas zaskoczyło. Sprzedawane auto to Ford Mondeo z silnikiem o pojemności 2,2 l generującym moc 155 KM wyprodukowany w 2005 roku. Widniejący na liczniku przebieg 187 000 km nie pozostawił prawie żadnych śladów dotychczasowej eksploatacji na elementach wewnątrz pojazdu. Karoseria bez jakichkolwiek oznak ingerencji blacharza i lakiernika (sprawdzone atestowanym, cyfrowym miernikiem grubości lakieru). Zawieszenie oraz praca silnika i skrzyni biegów również nie wskazywały na przebieg tej wielkości. Auto wyglądało jakby jeździło w laboratoryjnych warunkach. Pełne wyposażenie z unikatową w Fordach Mondeo tej wersji nawigacją, dodawało dodatkowego uroku. Jazda próbna również nie sprawiła zawodu. Trochę „chamski” odjazd od 1800-2000 obr/min typowy dwulitrowym silnikom diesla Forda, w tym silniku także jest zauważalny z tym, że z większą siłą. Odniosłem wrażenie, jakby silnik ten miał mniejsze tendencje do gaśnięcia przy ruszaniu niż 130-konny dwulitrowy. Rusza się więc tym autem łatwiej. Po załatwieniu formalności związanych z zakupem ruszyliśmy w drogę powrotną.
Przed nami było do pokonania ponad 600 km drogi. Z miejsca zakupu nowym Fordem wracałem ja. Zachowanie auta na drodze było naprawdę wzorowe. Sprawiało wrażenie, jakby dopiero co wyjechało z salonu. Autem tym jechałem około 80 może 100 km, później musiałem się przesiąść, gdyż zaczął szwankować nasz Focus jakim podróżowaliśmy poszukując właściwego auta do zakupu. Do domu dotarłem po 1-wszej w nocy. Stary Focus chociaż prychał, ale dowiózł mnie szczęśliwie i w miarę szybko. Wracając do zakupionego Mondea można stwierdzić, że niektóre ogłoszenia nie odbiegają od prawdy, ale tylko niektóre i bardzo nieliczne. Jak na początek, po przejechaniu 600 km, można o tym samochodzie mówić w samych superlatywach. Średnie zużycie paliwa po pokonaniu tej trasy pozostało na niezmienionym poziomie. Przejęliśmy to auto ze średnim zużyciem 6,8 l/100km i po przejechaniu kilku setek kilometrów takie też było wskazanie komputera pokładowego. Koszt zakupu tego auta wyniósł około 30 000 zł.
- 505 odsłon







Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź