Ford Mondeo kupno auta z ogłoszenia

0głosy

Kupno auta przeważnie wiąże się z rozczarowaniem, zastanej rzeczywistości w stosunku do informacji wyczytanych w ogłoszeniu. Tak było i tym razem -„ FORD MONDEO 2,0 SE GHIA 145KM, bezwypadkowy, przebieg 133 tys. km – ks. serwisowa”- właśnie tak zaczynało się ogłoszenie o sprzedaży.

    

W tych słowach nie było prawdy, ani o bezwypadkowości, ani o książce serwisowej. Faktycznie to było tak; może nie był to wypadek, ale ingerencja lakierniczo - blacharska z jakichś tam powodów na przednim prawym błotniku, przednich prawych drzwiach oraz tylnych drzwiach z lewej strony. Natomiast z książką serwisową było akurat odwrotnie - miała być, ale jej nie było. To jednak nie wszystkie mankamenty jakie udało się nam wychwycić podczas oglądania tego auta. Padnięty akumulator, niegrające radio - chociaż sprzedający zapewniał, że przed kilkoma dniami grało. Te wszystkie niedomagania dałoby się przeżyć, ale przeciekającego szyberdachu i nieudolnych widocznych prób uszczelnienia go niestety, nie.

    

Pomimo widocznych wad jakie zdołaliśmy zauważyć, postanowiliśmy sprawdzić zachowanie tego Forda w próbie drogowej. I tu faktycznie - zawieszenie, układ kierowniczy oraz praca silnika i skrzyni biegów nie dały powodów do jakichkolwiek uwag. Nawet jazda po kocich łbach wioskowego bruku nie ujawniła żadnych dodatkowych dźwięków z układu jezdnego samochodu. Auto równomiernie i żwawo (odpowiednio do zainstalowanej mocy pod maską) nabierało prędkości i reagowało posłusznie na każdy nawet najmniejszy ruch kierownicą. Biegi wchodziły bez jakichkolwiek zgrzytów i haczeń (tak jak to bywa w Mondeach nawet nowych, czyli poprawnie, ale nie rewelacyjnie).

Po przejażdżce przystąpiliśmy do negocjacji cenowej, ponieważ kupujący byłby skłonny przymknąć oko na przeciekający szyberdach, zastrzegł jednak, że musi wytargować jakieś pieniądze na skuteczną naprawę z zachowaniem odpowiedniej estetyki. A to oznacza ni mniej ni więcej, że należałoby oddać auto do naprawy właściwemu specjaliście. Nadmienię, że dodatkowym kosztem kupującego byłoby kupno co najmniej dwóch opon. Kwota18 000 zł jaką zaproponowaliśmy nie usatysfakcjonowała sprzedawcy, auto było bowiem wycenione na 25 950 zł. Na naszą propozycję, spokojnie lecz stanowczo powiedział -nie. Skłonny był jednak sprzedać go za 24 000 zł. Po krótkiej naradzie zaproponowaliśmy kwotę w wysokości 20 000 zł, jednak sprzedający nie przystał na naszą propozycję. Po naradzie ze wspólnikiem powiedział nam, że taniej jak za 23 000 zł nie sprzeda tego auta. Pomimo, że kosztem kupującego byłoby jedynie przerejestrowanie auta bez jakichkolwiek dodatkowych opłat, uznaliśmy, że jest to za drogo. Największym mankamentem oferowanego Forda był właśnie przeciekający i nieestetycznie wyglądający (nieudolne próby uszczelnienia) szyberdach. To właśnie ów szyberdach zadecydował o zakończeniu dalszych negocjacji cenowych.

Oceń artykuł
Ocena 0

Galeria artykułu

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź