Ford Mondeo – i auta na F

1głosy

Wszystkie marki samochodów mające w nazwie na początku literę ,,f”- czyli francuskie, fiaty i fordy, w obiegowej opinii polskiego społeczeństwa motoryzacyjnego mają nie najlepszą ocenę (zarówno jeżeli chodzi o eksploatację jak i awaryjność tychże aut). Moim zdaniem jest to opinia wielce krzywdząca marki Forda i Fiata jak również producentów aut francuskich. W obecnej dobie unifikacji i wąskiej specjalizacji produkcji, lwia część elementów składowych samochodu w różnych markach jest wytwarzana przez tych samych producentów, i z takich samych materiałów z tą różnicą, że są one wykonywane pod zlecenia konkretnego producenta samochodów i oznaczane właściwymi znakami marek dla jakich dana część czy element składowy auta jest wytwarzany.

       

W tym artykule chciałbym zwrócić uwagę na samochody produkowane przez koncern Forda, a dokładnie model Mondeo.

Jest to auto segmentu D czyli potocznie nazywanej - klasy średniej wyższej. Tak się złożyło, że w ostatnim czasie uczestniczyłem w zakupie kilku samochodów tego właśnie modelu. Zdecydowana większość samochodów, które kupiliśmy to auta pochodzące z leasingu z krajów zachodnich. Wyprodukowane były w latach 2005-2007, z przebiegami od 85 000 do 190 000 km. Żaden z kupionych samochodów nie miał poważnych przejść blacharsko-lakierniczych, wszystkie były sprawdzane markowym miernikiem do pomiaru grubości powłoki lakierniczej. Do zakupu kwalifikowaliśmy tylko auta bezwypadkowe, lub te, w których grubość powłoki lakierniczej wskazywała na podwójnie położony lakier bez dodatkowych powłok w postaci szpachli. Grubość lakieru na dodatkowo malowanych elementach nie mogła przekraczać 180 µm, tych elementów nie mogło być więcej niż dwa. Nadmienię jednak, że z wszystkich aut jakie kupiliśmy tylko jedno miało dodatkowo położony lakier bez szpachli na dwóch elementach, pozostałe auta to bez jakiejkolwiek ingerencji blacharsko-lakierniczej.

        

Wszystkie auta były w idealnym stanie od strony technicznej oraz z bardzo dobrze utrzymanymi wnętrzami. Silniki jakie napędzały te Mondea to w większości 2-litrowe jednostki diesla o mocy 130 KM z sześciobiegowymi skrzyniami manualnymi. Jeden był 115 konny i jeden 2,2 litra i mocy 155 KM. Ten ostatni to naprawdę ładnie jeździ. Jednak kultura jazdy Mondeem z silnikami diesla pozostawia wiele do życzenia. Trudno jest wybrać właściwy bieg aby jechać w mieście spokojnie, bez szarpnięc (tj przyśpieszania i zwalniania wbrew woli kierującego - może to tylko moje odczucia, ale mi to jednak przeszkadzało). Ogólnie wszystkie auta jeżdżą bezproblemowo i sprawują się dobrze. Z wybieranych bezwypadkowych samochodów już jeden zaliczył stłuczkę po zakupie (tak to bywa - szukamy samochodów bezwypadkowych i bez rysek, a w kilka dni po zakupie auto staje się już powypadkowe - proza życia). Ogólnie biorąc auta które kupiliśmy są oszczędne w eksploatacji i mało problemowe. Na dzień dzisiejszy w firmie jest eksploatowanych około 20 Fordów Mondeo, w zdecydowanej większości są to 2-litrowe diesle, ale posiadamy także i benzynowe. Niektóre z egzemplarzy mają przejechane ponad 400 000 km i dalej są w użytkowaniu. Wszystkie samochody są serwisowane w autoryzowanym serwisie Forda z odpowiednimi upustami za wykonaną usługę. Koszty serwisowania i napraw nie są wysokie. Prawdopodobnie niższe niż tych aut nie mających w nazwie litery „F”.

     

Na koniec można spuentować, że Fordy to porządne samochody, ale również z wadami jak każdej innej marki. Bezawaryjnych samochodów nie ma, i każda marka ma mocne i słabe punkty produkowanych aut. Nawet jeżeli nie psują się nagminnie, to przeglądy i wymiana części typowo eksploatacyjnych kosztuje. Jeżeli się jeździ to trzeba za to płacić.

Oceń artykuł
Ocena 1

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź